Hermeneutyka nieświadomego

latanie we mgle

Zimno. Ciemny poranek ciemnej mieściny. Lekka mgła i zamknięte przedszkole.
Wyrzucony nagle pod furtkę, czeka na Panią. Najpierw samotnie, za chwilę w grupie średniaków i starszaków.
Czeka, a nad nim jarzeniówka pobudzająca pamięć.

Ma trzy, może cztery lata. Czapę na głowie z pomponem i świadomość we mgle. Absolutnej.
Mali wielbiciele bajek głoszą radosną nowinę: przedszkole nie czynne, idziemy do domu.
Rusza do centrum miasta. Wlecze się. Za nim szalik i świat dookoła głowy.
Nieostre obrazy jak fale, pojawiają się i znikają.
Nim zdąży oprzytomnieć jest na rogu Słodkiej i Bacha. Kawałek dalej przystaje na dłużej.
Z otwartą buzią przygląda się śmieciarce.
Klaksony aut, warkot silników, rozmowy przechodniów, wiatr i rumiane policzki.

Jak ślepy szczeniak oddala się od kosza z matką coraz dalej, dając znaki światu pana Gierka.
Jeszcze nic nie wie. Nie zna boskich zamiarów. Wkrótce uciekać będzie zawsze i wszędzie.
Z dziką rozkoszą.

Tymczasem jest nieco dalej.
Ogląda plastikowe autka na wystawie w kiosku, choć są tak wysoko.
Nie czuje mrozu. Nie czuje głodu. Nie boi się. Jest znieczulony wolnością i samotnością.
Świat jest przyjazny. Może nawet piękny. Właśnie go pokochał sercem pod sweterkiem.
Właśnie za nim poszedł, choć na razie towarzyszy mu mgła.

Nie chce do mamy. Nie pamięta o domu. Idzie w kierunku ruchu i światła. Idzie ku dobremu.
Mija basztę Sowią. Rzuca kamyczkiem w stronę mgły. Jest doskonale nieświadomy czasu i miejsca. Radzi sobie na przejściu dla pieszych, ciągle idąc w tamtą stronę.
Być może się uśmiecha.

Kiedy mija Modnego Pana, zostaje porwany za rękaw kurteczki do środka sklepu.
Z chaosu osób, ciuchów i manekinów wyłania się babcia Kazia.
W Modnym Panie, z bułką w rączce spędzi czas do przyjazdu mamy.

Tu mgła się zagęszcza. Bardzo.
Do domu jest niedaleko, a szyba w samochodzie jakby czarna, jakby poza historią poranka.
Tylko na chwilę, bo…zdaje się jakby podskakiwał nad tapczanem.
Jakby fruwał, próbował odlecieć. Słyszy swój płacz i czuje uderzenia paska.
Mgła wrzeszczy na niego.
„Nie będziesz mi uciekał z przedszkola”
Domyśla się, że latanie jest unikaniem ciosów. Chce zawsze latać. Jak najdalej. Jak najwyżej.
Tam tylko hula wiatr.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Facebook LikeBox